Strona jest poświęcona wszystkim, którzy przy mnie umarli, a których znałem osobiście. Dzięki Nim i sobie dziś nie piję. Kiedy pomyślę, ilu wspaniałych ludzi poznałem, a teraz ich nie ma, bo odeszli, nie zaprzestając picia alkoholu......
Niektórzy wyśmiewają… Inni boją się… Opowiem o Cierpieniu ludzi, którzy są uznawani za „nałogów”, jak przekraczają bariery, granice, które dla nich są nieistotne. Czy Ci trzeźwi są lepsi? Czy też Ci, którzy piją, są bardziej wrażliwi od innych? Dotyka ich to, co innych nie dotknie. Jak cienka jest nić między nadużywaniem, wyborem a obsesją?
Wszedłem do klubu AA. Siedziała młoda kobieta w okularach po trzydziestce. Pomyślałem, piękna Kobieta, zamieniliśmy kilka słów. Po pewnym czasie dowiedziałem się, iż poznała Trzeźwiejącego Alkoholika i niby była szczęśliwa. Pojechałem na mityng na Srebrzysko, spotykam znajomego i pytam o Marię bo tak miała ona na imię. To Ty nie wiesz - mówi kolega - powiesiła się rok temu na Srebrzysku. Ja tym tak zaskoczony, dziwię się - przecież była taka szczęśliwa........
Basia stanęła na korytarzu: figlarny uśmieszek, ładna i ponętna osóbka . Piotr z Nią zamieszkał. Była bogata, miała dwoje dzieci i od lat istniejącą firmę rodzinną. Pilnował Jej przez Rok, a gdy wyjechał na parę dni, zapiła się na śmierć!
Margareta leczy się - usłyszałem - gdzieś na grupie wsparcia. Kiedy żyła z Grzesiem, Ja piłem jeszcze i nie mogłem wydostać się z Nałogu. Zazdrościłem im, jacy są szczęśliwi… Chodząc „z łbem w chodniku” wielokrotnie bywałem u nich. Czar prysł, już pili razem, ale jakoś odwykami podtrzymywali się. Gdy już wytrzeźwiałem i rozmawiałem z Margaretą, powiedziała mi, że rozstała się z Grzesiem i znów podjęła jakieś leczenia. Miesiąc przed swoją śmiercią pokazała mi, w czym będzie leżała w trumnie. Powiedziałem – Przestań, masz dla Kogo żyć. Byłem na pogrzebie. Ojciec Jej płakał. Widziałem Ją w trumnie w tym stroju, co Mi pokazała. Czy musiała odejść? Mając 45 lat? Czy to już czas?
Tak mnie dopadła obsesja picia, że byłem na sześciu terapiach. Jednak bez Pomocy Siły Wyższej nie wyszedłbym z tego albo nie zaleczyłbym tej choroby na tyle, by jeszcze trochę pożyć.....
Idąc ulicą, spotkałem Elę - moją starszą Koleżankę, społeczniczkę i Kobietę o dużym doświadczeniu. Pokazała mi Panią, która zataczając się, wychodziła ze sklepu. Był rok 1999, właśnie odeszła ode mnie żona. Pani, „nawalona troszku” o mało nie trafiła w kosz na śmieci, wychodząc z butelką wódki ze sklepu, ale jakoś słup Ją zatrzymał.
Mówię – Patrz, Elu, była na mityngu. Ano była - mówi Ela. – Wiesz, Jarek, nie wszyscy mają szansę Przestać pić.Każdy ma swoją Drogę i każdy ma swoje Dno.....
Email: info jaralko@gmail.com